
18-19 kwietnia, Dąbcze - Rydzyna
Z mojej perspektywy:
Impreza całościowo udana, jednak jak zwykle nie dało się ustrzec pewnych mankamentów. Od ogółu do szczegółu i chronologicznie w miarę możliwości.
Kadra. Wyróżnienie pozytywne dla Gosi która w każdym momencie dosłownie promieniała uśmiechem, zauważalnie bardziej niż reszta kadry - nie żeby byli jacyś smutni, ale z nią nie mieli szans żadnych. Rispekt za to w natłoku roboty!
Trasa. Fajnie by było gdyby wypowiedział się później ktoś z zuchowej, bo zmierzałem harcerską z Kręgiem PWSZ. Odcinki były OK, zdziwił nas brak ludzi na punktach a jedynie koszulki z kopertami (wciąż nie rozumiem czemu podpisanymi, zakładam że chodziło o to żeby każdy brał tylko swoją kopertę, ale rozwiązanie tego typu pierwszy raz widzę, przez startujących uczniów?)
Odcinek drugi z regularnymi punktami i zadaniami terenowo również niczego sobie. Jeśli chodzi o sam program na punktach; przepytywanie z samarytanki rozmija się zupełnie z nauką w działaniu, punkt rozczarował. Poza tym punkty standardowo stawiały na techniki harcerskie i tu mój wniosek - to nie był rajd dla serio harcerzy. Czyli siódmej i jedenastej nie było i z punktu widzenia samych atrakcji stricte rajdowych - nie mają czego żałować, bo musieliby robić po raz enty to co dobrze znają, a po co. Z punktu widzenia kręgu z którym szedłem rzecz sprawdziła się bo większość ekipy mogła się czegoś nauczyć, podobnie z drużynami mniej zaawansowanymi niż wspomniane wcześniej czy uczniami szkół. Zatem target gra.
Opinię poniższą o zadaniu nieprzemyślanym, tępym w celu i infantylnym wg mnie wyedytowano na prośbę dh komendanta.Największy minus rajdu - co za ... (tak, ...!) wymyślił aby podać do rozszyfrowywania 6 stron morse'a możliwie małą czcionką aby nie było stron 8-9. Przecież to ma taki sens jak pląsanie czegoś non stop przez całą dobę, zamiast wklejać (tak, wklejać!) żywcem tekst z wikipedii, można było go opracować, skrócić do ważnych faktów aby zajmował przynajmniej trzykrotnie mniej. W praktyce większość drużyn olała to (nie dziwię się), jedna gorliwie rozszyfrowała a jedna przepisała po prostu treść wikipedii, chyba kiepskie skutki programu z założenia cech "stymulującego".
Świecowisko - masakra, tradycja kontynuowana na siłę wolałaby eutanazję. Zuchy powinny mieć własną formę w Dąbczu, Harcerze swoją w Rydzynie z zadbaniem o klimat a nie spęd w ciasnej dusznej sali. Brawa dla fałszującego
druha prowadzącego świecowisko za nieulękłość wokalną
(dla nieumiejących czytać ze zrozumieniem - to akurat była pochwała, na co wskazuje także kolejne słowo...). Przeciwnie, gwizdy dla festyniarskiego klaskania które włączyło się w trakcie którejś piosenki, i przemowy oficjela (hipokryzja w dodatku, że się śpiewa a nie gada).
Subiektywne, bo nigdy nie byłem fanem nadmiernego wjeżdzania w zady urzędnikom. To też ludzie i da się im wyjaśnić że między kurtuazją a światem harcerskim do którego jednak dostęp garniturostwa powinien być maksymalnie ograniczony jest granica. Przypomina mi się pewien fajny
tekst.
W końcu moja prywatna opinia o działaniu końcowym hufca - mianowicie rozdawaniu sprzętu. Otwarcie magazynu z płaszczami maskami i torbami zadziałało podwójnie - raz mentalnością prymitywnego tubylca przy szwedzkim stole, który bierze ile wlezie bo za darmo (co z tego ze nie zje lub nie potrzebuje), lub bardziej plastyczny przykład zwłaszcza biorąc pod uwagę zuchy - dzieci w sklepie z zabawkami. To zupełnie naturalne z ich strony że wyniosły co mogły. Tylko gdzie szanowne umysły hufcowe w tym widzą cel poza pozbyciem się sprzętu? Ciekaw jestem swoją drogą w ilu domach przytargane przez dzieci maski czy zakurzone płaszcze zostaną zutylizowane w trybie natychmiastowym.
Tadeusz Łopuszański - bohater rajdu tylko dzięki treściom szyfrowanych tekstów, co powinno ukazać organizatorom że ta postać jest maksymalnie wyeksploatowana już i to powinien być OSTATNI rajd sygnowany tym nazwiskiem. Bo bohaterem rajdu były stricte techniki harcerskie.
Pomarudziłem na tematy wg mnie ważne. Rajd jednak całościowo mi się podobał (pomijając infantylność 6 stron kodu) w dużej mierze dzięki ekipie z jaką szedłem, bo jak już pisałem - z jednostką wykształconą w kierunku technik harcerskich... po co? Użytek praktyczny technik ma miejsce na obozie, natomiast sztuka dla sztuki na rajdzie mija się z celem inny niż edukacyjny dla jednostek słabszych. Amen, dziękuję za uwagę.